Ślub w płatkachi śniegu

Nie tylko suknia biała.

  • Ślub w płatkachi śniegu/620
  • Ślub w płatkachi śniegu/620
  • Ślub w płatkachi śniegu/620
  • Ślub w płatkachi śniegu/620
  • Ślub w płatkachi śniegu/620
  • Ślub w płatkachi śniegu/620

Ślub w płatkachi śniegu Ślub w płatkachi śniegu Ślub w płatkachi śniegu Ślub w płatkachi śniegu Ślub w płatkachi śniegu Ślub w płatkachi śniegu

 

W końcu nadszedł ten dzień – 27 październik 2012, podjeżdżam do salonu fryzjerskiego i gabinetu kosmetycznego (akurat wszystko znajdowało się w jednym miejscu), spodziewając się że będzie stresowo – co w przypadku ślubu jest rzeczą absolutnie naturalną (wiadomo czas, przygotowanie itd.), a tam ku mojemu zaskoczeniu – wszyscy świetnie się bawili, w salonie było trochę dowcipów, każdy uśmiechnięty, fryzjerki i wizażystka doskonale pokazały że są profesjonalistkami w danym calu.
Po udanej wizycie w „salonach piękności” udaliśmy się do domu Panny Młodej, gdzie  zaczęło się ubieranie i przygotowywanie do całej uroczystości. I tutaj również pomimo stresu atmosfera była super.  Podczas ubierania Pana Młodego, świadek jak „wojskowy” starał się dopiąć wszystko na ostatni guzik. Gdy tylko skończyłem pstrykać przygotowania Młodego – nie zwlekając, starając się aby każdy szczegół nie umknął mej uwadze skierowałem się do pokoju, gdzie Panna Młoda czekała już w sukni.  
Efekt był powalający – suknia w której Agnieszka ma ślubować jest przepiękna, wspaniale wykończona  z doskonale dobranym bolerkiem oraz  idealnie pasującą do całości biżuterią. W połączeniu z welonem tworzyła cudny (idealny) obraz Panny Młodej.  Podczas robionych zdjęć z Agnieszką, także się ubawiliśmy (gdy jest uśmiech, jest radość  a wtedy stresu nie odczuwamy) .
Przyszedł czas na błogosławieństwo, całość idealnie została oprawiona przez wujka, który przy błogosławieństwie grał na trąbce (dodam, że pierwszy raz podczas błogosławieństwa miałem okazje uczestniczyć z akompaniamentem i było naprawdę wzruszająco) . 
Gdy tylko skończyliśmy udaliśmy się do kościoła – i tu niespodzianka – pierwsze opady śniegu w tym roku! Można powiedzieć że pomimo iż było zimno, to fakt ten był bardzo charakterystyczny – „ooo śnieg…” można było usłyszeć z tłumu gości czekającego przed kościołem.  „dzieciaki tak długo czekały na śnieg no i proszę jakie są uszczęśliwione” – dodał ktoś inny.
Kościół był przepięknie udekorowany, a podczas składania przysięgi stałem jak „wryty w ziemie” i słuchałem z podziwem każde słowo które wypowiadali (starając się nie przegapić okazji do świetnego ujęcia).  
Gdy już wyszliśmy z kościoła, na Młodych czekały dwa gołębie – symbol szczęśliwej przyszłości, które wypuszczone wręcz idealnie ustawiły się do zdjęcia.
Podczas podróży na sale czekały na nas dwie bramy  i mimo zimna jakie każdy z nasz czuł, Agnieszka i Tomek z uśmiechem na twarzy wychodzili do czekających gości przy bramie wypijając z nimi kieliszek szampana i odbierając gratulacje.
Sala gdzie odbywała się uroczystość weselna była jak z bajki – duża, cudnie przystrojona z idealnie rozmieszczonymi miejscami dla gości. Gdy tylko pojawili się młodzi zespół i goście nie zwlekając  wypili z Młodymi szampana wspólnie głośno krzycząc – GORZKO….
Po chwili odpoczynku i posileniu się wyśmienitym obiadkiem, Młodzi wychodzą na środek (zdążyłem się przygotować – prawdę powiedziawszy czekałem na to wiedząc że podczas tańca będą…… :) 
I się zaczęło gdy tylko pierwsze nuty było słychać z głośników Aga i Tomek poczuli się” ryba w wodzie” ukazując nam wszystkim jak doskonale potrafią tańczyć. Całość została świetnie upiększona konfetti :)  które podczas tańca świetnie opadały na młodych dodając „smaku” zdjęciom. 
Goście doskonale się bawili, i było widać że są tak samo szczęśliwi jak Agnieszka i Tomasz.
 
Bardzo charakterystyczne tego dnia było to , że odkąd zaczęliśmy pracować (czyli zdjęcia w salonie kosmetycznym) aż do oczepin, na twarzach Agnieszki i Tomka cały czas gościł uśmiech :)
 
 
 
 
 
Dodam jeszcze że Agnieszka  i Tomek  są fantastycznymi osobami, są otwartą i serdeczni i praca z mini to sama przyjemność.

Powrót do bloga